Czerwcowy weekend postanowiliśmy spędzić w Małopolsce na rowerach. Mimo pagórkowatego terenu daliśmy radę i jeździliśmy rowerowymi szlakami do Pieskowej Skały i do Ojcowskiego Parku Narodowego.
W Pieskowej Skale rowery zostawia się przed bramą zamku i można śmiało zwiedzać - najlepiej poczekać na zwiedzanie z przewodnikiem, żeby poznać ciekawą historię zamku.
Po zwiedzaniu zeszliśmy ze wzgórza do Maczugi Herkulesa - niesamowitej skały, która robi wrażenie na każdym turyście.
Na nocleg wybraliśmy mały domek w okolicy Ojcowskiego Parku Narodowego i z samego rana rowerami pojechaliśmy przez Doliną Sąspowską aż do Doliny Prądnika.
W samym parku obowiązuje zakaz jazdy rowerem, więc te zostawiliśmy przy weściu do Doliny Sąspowskiej i dalej chodziliśmy pieszo. W Dolinie Prądnika ludzi było sporo, ale tylko na "deptaku", przy barach i karczmach, przy Bramie Krakowskiej i przy kasie do Jaskini Ciemnej. Gdy za wejściem do Jaskini Ciemnej wspinaliśmy się się szlakiem dalej do góry, spotykaliśmy już tylko czasem pojedyncze osoby, wszyscy zostali na dole w dolinie. Jednak to właśnie tam, idąc czerwonym szlakiem, oglądaliśmy najładniejsze widoki w Dolinie Prądnika!
Po wędrówce, zjedliśmy obowiązkowego tutaj pstrąga i wskoczyliśmy na rowery, by ponownie wrócić przez Dolinę Sąspowską.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Małopolska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Małopolska. Pokaż wszystkie posty
czerwca 13, 2021
czerwca 12, 2021
Suchorek i Biała Droga (Małopolska)
W Małopolsce jest wieś Sułoszowa, a pośrodku pól w tej wsi wije się malownicza Biała Droga przy której stoi słynny Suchorek - martwy dąb zwany też Drzewem Wisielców.
Jedno znalezione w Internecie zdjęcie wystarczyło, żeby zapragnąć tam pojechać i na własnym rowerze dotrzeć do Suchorka. Faktycznie, robi wrażenie. Poza fotogenicznym drzewem sama trasa jest idealna na rowerową wycieczkę.
Aktualizacja: 31 sierpnia 2021 r. silne porywy wiatru powaliły dąb. Dobrze, że udało nam się go zobaczyć, gdy jeszcze stał.
maja 08, 2021
W Dolinie Karpia i Nadwiślańskim Parku Etnograficznym (Małopolska na weekend)
Właśnie mija jeden z tych dni, kiedy wiesz, że będzie ładna pogoda, a dzień wcześniej pada pytanie: To gdzie jedziemy? Szybka decyzja, a potem... Sama przyjemność - wieczorne wyszukiwanie atrakcji i przygotowywanie trasy.
Zachciało się nam pojechać do skansenu w Wygiełzowie i do zamku Lipowiec. Byliśmy tam już kiedyś i bardzo nam się wtedy podobało. Nadwiślański Park Etnograficzny od soboty jest otwarty i zaprasza zwiedzających, niestety górujący nad nim zamek Lipowiec nadal jest nieczynny, więc sprawdzamy, co jeszcze ciekawego w okolicy możemy zobaczyć i zrobić.
Zaciekawiła nas bardzo promocja regionu zwanego Doliną Karpia. Wielu kojarzy miejscowość Zator, popularną Energylandię i Park Dinozaurów, ale o Dolinie Karpia słyszało już chyba mniej osób. W każdym razie, zaciekawiły nas bardzo te rejony pod względem krajobrazowym. Poza tym, chcieliśmy zrobić mały rekonesans, czy wybrać się tam na rowery.
Najpierw zwiedzaliśmy skansen, który może nie jest zbyt wielki, 27 zabytkowych obiektów, ale jego wielką zaletą jest ładne położenie i roztaczające się piękne widoki na pasma Beskidów - a w tak słoneczny dzień jak dzisiaj, pięknie widać góry.
Później pojechaliśmy pod Kopiec Grunwaldzki w Rabusiowicach, po drodze oglądając jeszcze zabytkowy drewniany kościół w Palczowicach.
Przy kopcu jest strumyk, przez który kładką przeszliśmy na groble i spacerowaliśmy wokół stawów. Niektóre były puste, inne zalane. Jest tam bardzo dziko, od czasu do czasu przejedzie ktoś rowerem, ale prawie cały czas byliśmy tam sami, nie licząc setek śpiewających ptaków i tysięcy kumkajacych żab. Pierwszy raz słyszeliśmy taki koncert. Jest to istny raj dla ornitologów!
Po ok 3 kilometrowym spacerze nieco zgłodnieliśmy i pojechaliśmy na łowisko Podolsze, gdzie za tydzień będzie dostępna smażona rybka. Nam się nie udało tam nic zjeść, więc tylko pooglądaliśmy całkiem ładny teren wokół jeziorka i podjechaliśmy do łowiska i restauracji "Karpik" na rybny obiad.
Karpik znajduje się Graboszycach, oprócz łowiska, restauracji i hotelu jest też park linowy i plac zabaw dla dzieci. W restauracji zamówiliśmy na wynos (bo jest pandemia i inaczej się nie da)pyszne karpie - tradycyjnego, smażonego i karpia po zatorsku zapiekanego w śmietanie z pieczarkami cebulką i serem. Olaf wolał pstrąga z grilla. Wszystko nam smakowało, do tego teren wokół też bardzo ładny, więc śmiało można to miejsce polecić na obiad.
A po obfitym obiadku wędrowaliśmy jeszcze przepiękną ścieżką przyrodnicza. „Marynin” to pętla o długości 3,4 km. Okrąża stawy Marynin Górny i Marynin Dolny. Autem podjechaliśmy do miejsca o nazwie Przyrąb, tam zostawiliśmy samochód i pieszo, szlakiem rowerowym, a następnie groblą obeszliśmy jeziora. Szlak ma 3, 4 km, ale nam się tak podobało, że co chwilkę gdzieś odbijaliśmy i wyszło w sumie 4,5 km . Na stawie Marynin Górny jest wyspa z kolonią kormoranów, a nam się udało je zobaczyć w locie! Co więcej, wprawdzie nie zobaczyliśmy, ale bardzo wyraźnie słyszeliśmy śpiew bąka, który jest po prostu niesamowity. Wogóle spacer w tym rejonie to ptasi koncert i myślę, że warto też zabrać lornetkę, bo na stawach zatrzymuje się sporo różnych gatunków ptaków.
Śpiew ptaków, słońce, złote trzciny, niebieska woda, soczyście zielona wiosenna trawa, oszałamiający zapach kwitnących drzew owocowych i dzikiego bzu, do tego mało ludzi = totalny reset. Wrócimy tam na rowery!
maja 01, 2021
Dolina Dłubni - idalna na majówkę
W Dłubniańskim Parku Krajobrazowym byliśmy pierwszy i na pewno nie ostatni raz. Zachwyciły nas sielskie krajobrazy, spokój, cisza i brak tłumów na szlaku.
Wycieczkę rozpoczęliśmy od starego cmentarza, następnie pojechaliśmy zobaczyć zabytkowy kościółek w Wysocicach – murowany kościół pw. św. Mikołaja, z przełomu XII i XIII wieku, jeden z najlepszych przykładów architektury romańskiej. Niestety był zamknięty.
Dużą atrakcją turystyczną są w tym rejonie niesamowite źródła. Źródło Jordan zachwyca swoją przejrzystością i błękitnym kolorem, a znajdujące się kilka kilometrów dalej w źródło Hydrografów jest bardzo malownicze.
Aby się do niego dostać, pojechaliśmy pod klasztor, który sam w sobie też jest turystyczną atrakcją, w Imbramowicach. Tam zaparkowaliśmy auto i ruszyliśmy w 10 kilometrową trasę szlakiem wzdłuż rzeki Dłubni.
Przez całą drogę towarzyszyły nam śliczne widoki -soczyście zielone pagórki i pola, cisza, śpiew ptaków. Z dolinki warto wdrapać się na punkt widokowy znajdujący się przy szlaku.
Wracaliśmy szlakiem czarnym prowadzącym już nie doliną rzeki, a wąwozem wśród skałek noszących takie nazwy jak np. organy, igła czy murek z wampirami.Majówkowy obiad zjedliśmy w pięknych okolicznościach przyrody.
Afryka
(10)
Anglia
(4)
Azja
(37)
Bali
(9)
Bałkany
(18)
Bośnia i Hercegowina
(5)
Cypr
(15)
Czarnogóra
(9)
Czechy
(4)
Egipt
(2)
Europa
(171)
Francja
(18)
Grecja
(15)
Hiszpania
(18)
Holandia
(2)
Indonezja
(12)
Litwa
(4)
Majorka
(7)
Malezja
(9)
Malezja-Tajlandia-Singapur
(15)
Maroko
(7)
Niemcy
(21)
Norwegia
(1)
Podróże których nie było
(1)
Polska
(20)
Singapur
(7)
Szwajcaria Saksońska
(7)
Szwecja
(1)
Słowacja
(1)
Tajlandia
(13)
Teneryfa
(10)
Tunezja
(1)
Wielka Brytania
(4)
Wyspy Kanaryjskie
(10)
Węgry
(11)
Włochy
(22)
