lipca 14, 2018

Bałkańska przygoda - plaża, słońce i owoce morza



Po długiej podróży z chęcią zajmujemy się nicnierobieniem na plażach za miejscowością Ulcinij. Do Wielkiej Plaży trzeba dojechać jakiś 5 minut samochodem po szutrowej drodze. Wiemy, że na Małą Plażę w mieście nie ma po co jechać i od razu wybieramy jedną z plaż niedaleko naszych bungalowów.
Znajduje się tam klub surfingowy, dlatego można plażować do godziny 12, później zaczyna wiać mocny wiatr i pracownicy klubu każą zamykać parasole. Jest też zakaz pływania od 12 do 20, którego raczej nikt nie egzekwuje. O plażach w Czarnogórze sporo wiedzieliśmy przed przyjazdem, dlatego nic nas nie zaskoczyło. Jest plaża piaszczysta w kolorze szarym – Olaf się bardzo zdziwił kolorem pisaku, śmieci nie ma więcej niż w Polsce, mamy dużo wolnego miejsca. Piasek ma właściwości lecznicze i jest czysty (nie pyli), kolor morza z racji ciemnego piachu też jest raczej ciemny. Nam się podoba, nie ma tłoku, nie trzeba wykupić leżaka, wystarczy rozbić się obok strefy zagospodarowanej. Jedynym minusem plaży bez leżaków jest to, że pływają tam surferzy. Naszą ulubioną plażą została Giovani Beach – tuż obok plaży Copacabana -dojazd jest dokładnie ten sam co do Copacabany, plaże są obok siebie. 







Czarnogóra kończy się wyspą Ada Bojana, do której z miejsca zakwaterowywania mamy bliżej niż do centrum Ulcinij. Znajduje się ona u ujścia rzeki Bojana, którą biegnie granica Czarnogóry z Albanią. Wyspa powstała w XIX w kiedy to podczas sztormu pomiędzy dwiema małymi wysepkami osiadł na mieliźnie statek. Z biegiem lat wokół jego wraku nagromadził się piasek i muł tworząc łachę, która z czasem połączyła obie wysepki czego efektem stała się Ada na rzece Bojana. Na wysepce znajduje się bardzo znana plaża naturystów, ale najciekawsze są domki i restauracje na wodzie, ustawione jeden obok drugiego wzdłuż rzeki Bojana.






Jedząc obiad w jednej z rybnych restauracji nad rzeką, przyjemnie oglądać rybki pływające w rzece. Adę z lądem łączy mostek o szerokości jednego samochodu. Na jego środku znajduje się namalowana linia, ten kto pierwszy do niej dojedzie, ma pierwszeństwo, drugi samochód musi jechać na wstecznym. W restauracji na palach zjedliśmy świeże i pyszne owoce morza i zadziwiająco dobrą zupę rybną. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Pacynkowe Podróże , Blogger