Przejdź do głównej zawartości

Zwingenberg tylko 34 minuty od Mannheim i mamy winnice!


 

Znowu winnice? Tak! Jakoś bardzo lubimy wędrówki wśród zielonych i dojrzałych winorośli, do tego masyw Odenwald zapewnia niezapomniane widoki. Wstaliśmy wcześnie, żeby tym razem wszystko zobaczyć w świetle porannego słońca.
Samochodem pojechaliśmy do miejscowości Zwingerberg, tam udało się znaleźć miejsce parkingowe niedaleko wejścia na szlak w góry. W zasadzie to bardziej pagórki niż góry, ale chcąc dojść do zamku, trzeba się trochę wspinać.





 My z racji ograniczonego czasu (popołudniem mieliśmy już jechać w kierunku doliny Renu) wybraliśmy idylliczny spacer wśród winnic, gdzie spotkaliśmy bardzo sympatycznego starszego pana, który zagaił rozmowę i całym sercem odradzał nam wchodzenie z Olafem jednym ze szlaków. Nie rozumieliśmy ani słowa, ale od czego jest gestykulacja i mimika twarzy? To niesamowite, jak można się porozumieć, nawet nie znając języka, wystarczy, że jedna osoba chce coś powiedzieć, a druga chce to zrozumieć. Ludzie w tej części Niemiec są też podobno bardziej otwarci i bardziej serdeczni dla obcokrajowców. Gdy doszliśmy do końca drogi wijącej się wśród winnic, Maciek wrócił po samochód, a ja i Olaf znaleźliśmy dla siebie ławeczkę w półcieniu, z widokiem na zielone połacie krzewów winorośli. 




Do zamku można wdrapać się leśnym szlakiem, albo wjechać samochodem, co zrobiliśmy. Zamek Auerbacher to w zasadzie pozostałości po zamku, ale zdecydowanie warto wejść na jego mury dla wspaniałych widoków, a na dole przytulić się do smoka.


 





Po tak wspaniale rozpoczętym dniu mogło być tylko jeszcze lepiej. Wracamy na pyszny obiad przygotowany przez Beatę, pakujemy się i jedziemy pod namiot tam gdzie znajduje się jedna z najpiękniejszych atrakcji – nadreńskie miasteczka. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Magiczne miejsca na Kaszubach - "polskie Stonehenge" i nie tylko...

Jeśli co roku latem jeździcie nad morze, wyjedźcie kilka dni wcześniej i po drodze, choć na kilka dni zatrzymajcie się na Kaszubach, bo warto! 
Możecie chociażby odwiedzić "polskie Stonehenge" w Węsiorach w gminie Sulęczyno.

Pompeje i Herkulanum

Są takie miejsca, które bardzo chcemy w swoim życiu choć raz zobaczyć, bo słyszymy o nich w telewizji, czytamy w książkach, czasem pojawiają się w filmach. Przykładem mogą być piramidy egipskie w Gizie. I właśnie jednym z takich miejsc są dla nas Pompeje. Będąc w Neapolu, nie mogliśmy tam nie pojechać! Oczywiście baliśmy się, że mogą nas rozczarować, ponieważ co roku odwiedza je ponad dwa i pół miliona turystów, ale każdy kto był, polecał.

Neapol – miasto z duszą

Z pomocą świętego Mikołaja pojechaliśmy do Neapolu w lutym (nie, nie pożyczył nam renifera, dał nam bilety). Przed wyjazdem mieliśmy obawy: Jaki Neapol poznamy - stereotypowy brudny, niebezpieczny i nieciekawy czy, jak sądzą inni, wyjątkowy – miejsce w którym można się zakochać?