Przejdź do głównej zawartości

Tramwaj w Bad Schandau i Krowi Stragan

Olaf budzi nas dopiero o 8, w końcu się wyspaliśmy, jak należy. Patrzymy przez okno, niebo całe zachmurzone, a w planach mamy przejażdżkę zabytkowym tramwajem Kirnitzschtalbahn (oj trudny język) z Bad Schandau do wodospadu. Jest to jedyny na świecie tramwaj, który
wjeżdża do parku narodowego, a że jest zabytkowy, stał się sam w sobie atrakcją turystyczną. Kupujemy bilet całodniowy, sprzedawany przez Panią konduktor/motorniczą - 7 E (jest kilka przystanków przy trasach turystycznych). Trochę padało, ale w końcu niebo się rozchmurzyło i wsiedliśmy do tramwaju, który powolutku wspinał się pod górę, przejeżdżając po malowniczej dolinie wzdłuż rzeczki i w otoczeniu pięknych formacji skalnych. Wnętrze tramwaju jest częściowo odnowione, tzn. siedzenia nowe i wygodne, ale reszta, taka jak kiedyś. Tramwaj jedzie bardzo wolno i kilka razy zatrzymuje się na tzw. mijanki. Olaf był zachwycony! Na ostatniej stacji jest wodospad, ale my idziemy dalej do skały o nazwie kuhstall „krowi stragan”. Jest to jakby skalny most, przy którym znajduje się jakaś knajpka i jeszcze kilka mniejszych szlaków dookoła skałek. Widoki są wspaniałe, szczególnie ciekawa jest trasa z Himmelsleiter w górę po wąskich schodkach.

Trasa biegnie w jednym kierunku, Maciek niestety poszedł „pod prąd” podobnie jak kilku innych turystów, ponieważ przy wyjściu ze szlaku nie ma informacji, że jest jednokierunkowy, a my akurat najpierw byliśmy przy wyjściu. Druga trasa Schneiderloch jest bardzo krótka, ale oferuje piękne widoki. Podczas gdy my na zmianę obchodziliśmy Kuhstall, Olaf spał smacznie w wózku przytachanym na górę. Z Olafem przejście tymi ścieżkami wśród skałek nie było możliwe, ale już takie 5 latki bez problemu chodziły tam z rodzicami. Trasy są krótkie i roztaczają się z nich malownicze krajobrazy. Kiedy Olaf się obudził wracaliśmy do wodospadu przez Kuhstallscheibe – najpierw strome zejście w szczelinach, potem łagodne, szerokie zejście. Droga łączy się ze szlakiem, którym wchodziliśmy. W drodze powrotnej wsiadamy do pierwszego wagonu, żeby Olaf mógł oglądać motorniczego. Tutaj faktycznie widać, że tramwaj jest zabytkowy. Tak bardzo był zachwycony, że nie chciał wysiadać. Poszliśmy w kierunku centrum i promenadą wzdłuż Łaby do Ostrauer Aufzug. O tej atrakcji w Bad Schandau nie wiedzieliśmy przed przyjazdem. Przypadkiem, przeglądając ulotki reklamujące miejscowość, zobaczyliśmy wieżę widokową, która obiecywała wspaniały widok i do tego była tak blisko. Poszliśmy, jest tam winda – wjazd na górę 1,8 E (w dwie strony 2,8 E) winda jest cała oszklona i w środku jest windziarz z kasą fiskalną ;) Już sam wjazd podniósł mi ciśnienie i jak do tej pory dobrze znosiłam wysokość, tak tutaj zrezygnowałam z widoków na platformie widokowej. Na górze jest park i stanowisko z rysiami, my zobaczyliśmy dwóch Ryśków. Z parku zeszliśmy do przystanku tramwajowego i do zaparkowanego auta.






   


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Magiczne miejsca na Kaszubach - "polskie Stonehenge" i nie tylko...

Jeśli co roku latem jeździcie nad morze, wyjedźcie kilka dni wcześniej i po drodze, choć na kilka dni zatrzymajcie się na Kaszubach, bo warto! 
Możecie chociażby odwiedzić "polskie Stonehenge" w Węsiorach w gminie Sulęczyno.

Pompeje i Herkulanum

Są takie miejsca, które bardzo chcemy w swoim życiu choć raz zobaczyć, bo słyszymy o nich w telewizji, czytamy w książkach, czasem pojawiają się w filmach. Przykładem mogą być piramidy egipskie w Gizie. I właśnie jednym z takich miejsc są dla nas Pompeje. Będąc w Neapolu, nie mogliśmy tam nie pojechać! Oczywiście baliśmy się, że mogą nas rozczarować, ponieważ co roku odwiedza je ponad dwa i pół miliona turystów, ale każdy kto był, polecał.

Neapol – miasto z duszą

Z pomocą świętego Mikołaja pojechaliśmy do Neapolu w lutym (nie, nie pożyczył nam renifera, dał nam bilety). Przed wyjazdem mieliśmy obawy: Jaki Neapol poznamy - stereotypowy brudny, niebezpieczny i nieciekawy czy, jak sądzą inni, wyjątkowy – miejsce w którym można się zakochać?