poniedziałek, 15 lutego 2016

Andaluzja musi poczekać...




zdjęcie: Vicente Villamón, www.flickr.com
To właśnie dzisiaj o 22:30 ląduje w Hiszpanii samolot z Krakowa do Alicante, na pokładzie którego się nie znajdziemy. Nie wypożyczymy samochodu i nie wyruszymy na zaplanowaną samodzielnie 10 dniową przygodę z Andaluzją – jej zabytkami, kulturą, mieszkańcami i cudowną kuchnią. Nie zjemy pysznego tapas, nie obejrzymy tańca flamenco, nie opadnie nam szczęka na widok Alhambry, nie zobaczymy szczytów Sierra Nevada, nie przespacerujmy się deptakiem na Costa del Sol ani wąskimi uliczkami Granady, Kordoby czy Sewilli. Maciek nie przejdzie się udostępnionym od niedawna szlakiem el Caminito del Rey, który z wielką radością udało się zarezerwować na 23 lutego.