sobota, 12 września 2015

Prywatna plaża i Panagia Chrysopolitissa Basilica


Dzień 6 wtorek 28.07.2015 

Dzień zaczynamy, jak zwykle od śniadania na balkonie, a później jedziemy do Coral Bay. Nie idziemy jednak na plażę publiczną, tylko już przebrani w stroje kąpielowe przeprawiamy się wodą przez skałki na kolejna małą plażyczkę usytuowana między skałami. Wygląda jak prywatna plaża, tym bardziej, że widać tam tylko kilka rozłożonych ręczników. Jest to plaża dzika, ale niezwykle piękna, mniej wieje od morza, co w przypadku posiadania własnego parasola jest czymś pozytywnym. Woda super, choć zdecydowanie cieplejsza była na plaży Lara.




 



Późnym popołudniem idziemy do centrum Kato Pafos zobaczyć słynną bazylikę Panagia Chrysopolitissa Basilica (największa bizantyjska bazylika na Cyprze wybudowaną w IV wieku). 

Bazylika nie ocalała, ale jej ruiny podobnie jak zachowane mozaiki, robią duże wrażenie. Wstęp jest nieodpłatny. Znajduje się tu również kolumna świętego Pawla, do której miał być przywiązany i torturowany. Dalej idziemy w stronę portu, ale zawracamy, żeby znaleźć jakąś miłą tawernę i znajdujemy najstarszą tawernę w mieście. 






Tradycyjna i przekazywana z pokolenia na pokolenie restauracja rodzinna budzi nasze zaufanie, do tego Olaf widzi przynajmniej 3 koty i od tej chwili ten lokal staje się „kotkową restauracją”. Jest bardzo przyjemnie na zewnątrz. Siedzimy przy stoliku, nad nami naturalny dach z winorośli, 
zamawiamy rybne meze – a co tam! Meze to tradycyjny rodzaj potrawy na Cyprze. Polega na jedzeniu zestawu różnych smakołyków po troszku. Można skosztować za jednym posiedzeniem wielu potraw podawanych w małych porcjach na miseczkach, Kelnerzy wciąż donoszą nam do stolika kolejne potrawy. Zaczynamy od chlebka pita, do tego róże sosy, ziemniaczane pure z czosnkiem, ośmiorniczka w cytrynie i oliwie (Olafowi bardzo smakowała), pasta z ikry ryb, sałatka grecka, grillowane krewetki, smażone kalmary, dwa rodzaje rybek i na koniec najsmaczniejsza rybka z grilla – królewska dorada. Bardzo nam smakowała i najedliśmy się do syta. Rachunek za jedzenie nie należy do małych, ale raz się żyje!

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz