środa, 21 marca 2012

Teneryfa - podsumowanie


Żal odjeżdżać, ale nie ma wyjścia. Wyruszamy już o 10, około 11 oddajemy samochód i na lotnisko. Tam czas leci jak szalony, odprawa, bagaże i niebawem siedzimy już w samolocie. 
Tym razem mamy lot bezpośredni, więc od razu prosimy o łóżeczko dla Olafa.Nasz syn jest zachwycony samolotem i przez 5 godzin nawet nie zapłakał. No i miałam okazję, wypróbować ze 3 razy samolotowy przewijak.

wtorek, 20 marca 2012

Plaża w Adeje

Cały dzień przeznaczamy na spacery i plażowanie w miejscowości, do której bądź, co bądź przyjechaliśmy. Już byliśmy i spacerowaliśmy wzdłuż plaży Fanabe, ale dzisiaj idziemy jeszcze dalej do plaży del Duque, gdzie znajdują się, jak nam się wydaje, najdroższe i najładniejsze hotele. No i faktycznie inny świat. Plaża nas powaliła, lazurowy kolor oceanu rozlewającego się po żółtym pisaku, a obok skały.

poniedziałek, 19 marca 2012

La Orotava i Puerto de la Cruz

Dzisiaj jedziemy na północ drogą, która prowadzi zachodnią stroną wyspy i będziemy mogli po powiedzieć, że objechaliśmy wyspę na około. Celem jest górskie miasteczko Orotava, a następnie Puerto de la Gruz. Do Orotavy jedziemy ze względu na ładne położenie i architekturę. Wjazd do miasteczka to był istny horror.

niedziela, 18 marca 2012

Playa de las Americas - czyli odpoczynek

Dzisiaj plażujemy i spacerujemy. Wybraliśmy się do miejscowości Las Americas, gdzie można wykąpać się na 3 plażach (oczywiście pomijając te skaliste i kamieniste). Pospacerowaliśmy promenadą nadmorską, jest zadbana i elegancka, była też kąpiel na dwóch plażach. Co tu dużo pisać – plaże ładne, dobrze zagospodarowane i osłonięte przed otwartym oceanem, dzięki czemu jest bardzo bezpiecznie.

sobota, 17 marca 2012

Teide i Anaga

Wstajemy przed 7 rano, żeby nakarmić Olafa i jak najszybciej pojechać na wulkan, a potem jeszcze jak zostanie nam czasu pochodzić po górach Anagi. Wyruszamy pod górę serpentynami i naszym oczom ukazuje się piękno narodowego parku Teide. Krajobraz zmienia się wraz ze zmianą wysokości i po chwili dostrzegamy niesamowitą roślinność. Serpentyny doprowadzają nas w końcu do kilku miejsc widokowych, dech nam zaprało z wrażenia, ale najlepsze jeszcze przed nami.

piątek, 16 marca 2012

Los Gigantes

Dzisiaj Los Gigantes i rejs stateczkiem do plaży Masca. Jak nam wystarczy czasu, to pochodzimy jeszcze trochę po wąwozie w Masce. Nawigacja poprowadziła nas malowniczą drogą przez góry i jechaliśmy ok. godziny wąską i krętą drogą przez plantacje bananów, potem w końcu dotarliśmy do miejscowości Los Gigantes znanej z potężnych klifowych skał nad brzegiem morza, od których miejscowość wzięła swoją nazwę.

czwartek, 15 marca 2012

Tamaide

Dzisiaj idziemy na górski szlak, oczywiście na początek wybieramy prostą trasę oznaczoną jako łatwa w południowej części wyspy. Trasa nazywa się Tamaide i idzie się od miejscowości San Miguel de Abona (ciężko trafić bez nawigacji) aż do punktu widokowego na szczycie góry La Centinela. Zabieramy Olafa w chuście i „wszystko mający plecak”, aha, i jeszcze do tego parasol przeciw promieniom słonecznym, bo czapeczka może nie wystarczyć, a to w końcu góry.

środa, 14 marca 2012

Playa de las Americas

Dzisiejszy dzień spędzimy głównie na plażach, najpierw jedziemy do Playa de Las Americas, tam spacer długą promenadą. Maciek skusił się na kąpiel w oceanie. Woda wydaje się tu znacznie cieplejsza niż na plaży Amadores na Gran Canarii, ale plaża nie jest tak ładna. Po długim spacerku jedziemy do nas do Adeje. Oczywiście wcześniej było przewijanie i karmienie Olafa, który polubił te wszystkie nietypowe przewijaki na świeżym powietrzu, gorzej z jedzeniem zupki, tzn. gorzej dla rodziców, nie dla Olafa.
Plaża Fanebe w Adeje jest bardzo dobrze zagospodarowana i ciągnie się wzdłuż niej długa bardzo elegancka promenada, co ważniejsze są wszędzie udogodnienia dla osób niepełnosprawnych, więc i dla rodziców z dziećmi w wózkach jest to spore udogodnienie. Spacer, jak to spacer, widoki śliczne i nie ma się co rozpisywać, trzeba zobaczyć zdjęcia! Z jednej strony patrzysz na ocean i zachód słońca, z drugiej na wysokie góry, pięknie wkomponowane w krajobraz.

wtorek, 13 marca 2012

Santa Cruz de Tenerife

Olaf obudził nas dopiero o 7 rano, przespał całą noc mimo wielu wrażeń. 
Plan jest taki, że jedziemy do stolicy, potem na plażę w miejscowości San Andres i po drodze jakieś zakupy. Nie jestem przesądna, ale mamy nadzieje, że limit złych wydarzeń na tym wyjeździe właśnie się wyczerpał:

poniedziałek, 12 marca 2012

Lecimy na Teneryfę

Wyjeżdżamy dzisiaj na nasze pierwsze wspólne wakacje z Olafkiem, który właśnie kończy pół roku. Pakowanie wymaga naprawdę logistycznych umiejętności – nie wiemy przecież, co się przyda, a co jest wcale niepotrzebne, oczywiście podstawa to dobre ubezpieczenie i apteczka oraz krem z wysokim filtrem odpowiednim dla niemowląt, pieluchy wolimy zabrać te nasze sprawdzone, to samo z mlekiem i obiadkami, wózkiem, fotelikiem samochodowym, chustą do noszenia, parasolką do wózka i na deszcz i w rezultacie mamy 3 ogromne bagaże + wózek X-lander w wersji spacerowej, ale i tak dużej.