sobota, 6 października 2012

Skandynawski weekend za 8 zł + wycieczka promem do Szwecji za 6 Euro

Wyobraź sobie, że ktoś proponuje Ci wycieczkę do dwóch skandynawskich państw na weekend, ale:
1. Musisz wyjechać z domu już około 4 rano w sobotę, żeby spokojnie dojechać na lotnisko.
2. Po przylocie iść około 5 kilometrów spacerkiem do miasta.
3. 5 godzin spędzić płynąc promem z Norwegii do Szwecji (w obie strony).
4. Przez cały dzień i noc wyżywienie we własnym zakresie.
5. Na lotnisko iść w nocy spacerem około 7 kilometrów, po wcześniejszym całodziennym zwiedzaniu pieszo!
6. Po dojściu na lotnisko przeczekać jakoś do godziny 4:15 zimną noc na parkingu
7. Od 4:15 na cieplutkim lotnisku poczekać cierpliwie do 8 rano na swój lot do domu.
Ciekawe ile osób, chciałoby tak się męczyć przez weekend?

piątek, 21 września 2012

Bolonia za 4 zł - gadające mury i inne atrakcje ;)

Ilekroć próbowałam zakupić tani bilet zawsze kosztował nieco więcej niż tytułowe 1 lub 2 złote i to wcale nie przez opłaty dodatkowe, tylko już nie było biletów. Kiedyś nawet je znalazłam, ale nie dało się skleić sensownego powrotu w niskiej cenie. Aż pewnego dnia…
Właśnie przeglądałam stronę Ryana i nagle na moich oczach pojawiła się nowa pula biletów po 2 zł w jedną i drugą stronę, do tego na weekend i do Włoch! Decyzja o zakupie była najszybsza, jaką podejmowałam kiedykolwiek i bardzo dobrze, bo bilety jak szybko się pojawiły, tak szybko zostały wykupione!

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Lappa, plaża, powrót do domu, podsumowanie


Po całym dniu plażowania wczoraj, znowu nabraliśmy ochoty na zwiedzanie, a że pora wracać, coś trzeba było na szybko zaplanować. Rano jakoś udało nam się sprawnie spakować i po śniadaniu wyjechaliśmy w kierunku Rethymnonu z zamiarem spędzenia miło czasu przed odlotem na jednej z piaszczystych plaż na północy.

W drodze szybkie przewertowanie stron przewodnika… i jest! Tak się składa, że ok. 10 km od głównej drogi, jaką jedziemy, znajduje się kolejna atrakcja - starożytna Lappa.

niedziela, 24 czerwca 2012

Lenistwo na plażach Damnoni i Shinaria


Jutro ostatni dzień na Krecie, niestety będzie to dzień w drodze. Najpierw przejazd z południa na północ, a potem na lotnisko, lot do Wrocławia i jeszcze dojazd do domu. Dzisiaj leniuchowaliśmy na plażach. Najpierw na Damnoni, później na ślicznej plaży w oddalonej od hoteli zatoczce Shinaria. Była niedziela, więc pojawiło się wiele miejscowych rodzin. Za bardzo nie ma się o czym rozpisywać, bo też wiele się nie działo, ale plaża jest cudna.

sobota, 23 czerwca 2012

Wąwóz Imbros


Wcześnie rano pojechaliśmy do miejscowości, w której jest wyjście z wąwozu Imbros. Tam po jedną z tawern zostawiliśmy samochód, a właściciel tawerny za 20 Euro zaw­iózł nas ok. 13 km do wioski Imbros, gdzie znajduje się wejście do wąwozu. Dzięki temu nie musieliśmy iść tam i z powrotem, tylko po przejściu całej trasy u wyjścia, pod tawerną czekał nasz samochód. Imbros nie jest tak znany jak Samaria, ale dla nas Samaria byłaby za długa. Wybraliśmy więc równie ładny, choć mniej popularny i krótszy wąwóz.

piątek, 22 czerwca 2012

Aradena, Lutro, E4 - Sweet Water Beach

Po wczesnej pobudce, śniadanie i zaraz po nim jedziemy na zachód w kierunku wąwozu i wioski Aradena. Jest tam wąwóz, a nad nim dość ciekawie wyglądający most, po którym można przejść lub przejechać samochodem. W niedziele urządzane są tam skoki na bungee. Jadąc mostem, ma się wrażenie, że zaraz się rozleci. Lęk wysokości nie pozwolił mi wejść i spojrzeć w dół, przez drewniane belki prześwituje dno wąwozu.

czwartek, 21 czerwca 2012

Morze Libijskie w kilku odsłonach - Rodakino, Frangokastello, Souda


Czas trochę odpocząć i pojechać na plażę. Wczoraj wieczorem ustaliliśmy trasę wzdłuż zachodniego wybrzeża do Frangokastello, po drodze miały być jeszcze dwie ładne plaże. Plaże na południu Krety są inne niż te na północy, najczęściej tworzą maleńkie zatoczki wcięte w skały, a dojazd do nich jest utrudniony, bo trzeba jechać przez góry, często przejeżdżając przez maleńkie wioski z bardzo wąskimi uliczkami.

środa, 20 czerwca 2012

Festos, Matala, Triopetra

MatalaZastanawialiśmy się wczoraj, gdzie jechać przy tak sinym wietrze. Na zachodzie wieje jeszcze bardziej niż tu, więc postanowiliśmy jechać na wschód. Była to oczywiście wcześniej zaplanowana wycieczka, a plan częściowo oparty na przewodniku i informacjach z Internetu, a częściowo na tym, co można oglądać dzięki google. Po śniadaniu trzymając głowy, żeby nam nie urwało, wsiadamy do samochodu i jedziemy krętymi górskimi drogami do miejscowości Gortyna i ruin pałacu minojskiego w Festos.

wtorek, 19 czerwca 2012

Plaże Damnoni, Shinaria, Preveli

Od rana mocno wieje. Po śniadaniu wybieramy się na pobliskie plaże, a mamy z czego wybierać. Z naszego balkonu widać szeroką Damnoni, dalej malutka plaża z „golasami” i zaraz za nią kolejna śliczna, mała zatoczka z jasnym żwirkiem, który powoduje że woda przybiera lazurowy kolor.

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Aptera, Stylos, Samonas, Vrises, zatoka Damnoni





Jogurt z miodem, kościółki i pomarańczowe zagajniki.

Ze smutkiem opuszczamy hotel Athina Beach i dziękujemy za bardzo dobrą obsługę. Tu musimy przyznać, że od samego początku hotel nas mile zaskoczył. Czystością, nowością, pracownikami mówiącymi w języku angielskim. Dostaliśmy pokój o lepszym standardzie niż rezerwowaliśmy. Właścicielka powiedziała, że jak nie mają zajętych tych lepszych pokoi, to daje je gościom bez żadnej dopłaty. Tankujemy samochód i wyruszamy na południe w kierunku Plakias, ale wcześniej jeszcze odwiedzamy malownicze górskie wioski. Najpierw jedziemy do starożytnej Aptery – antycznego miasta Dorów, które było zamieszkiwane od 1000 r. p.n.e. Nasz przewodnik podaje dni otwarcia od poniedziałku do niedzieli, ale gdy przyjechaliśmy zobaczyliśmy, że w poniedziałki jest zamknięte i jedynie przez ogrodzenie mogliśmy zobaczyć część ruin. Dalej pojechaliśmy do Stylos i tam wypatrywaliśmy bardzo starego i zapomnianego kościółka Panagia z XI wieku. Jedziemy i nagle widzimy drogowskaz z nazwą kościółka. Jedzie się do niego przez gaje drzewek pomarańczy i grejpfrutów.

niedziela, 17 czerwca 2012

Elafonisi, Fenix Theopasti, Potamida

Elafonisi

Na tę wycieczkę czekaliśmy już od dawna, a to z powodu plaży uważanej za najpiękniejszą na Krecie. Ale od początku: Wstaliśmy o 5:30, poranna toaleta, pakowanie plecaków na całodzienny wyjazd i bez śniadania jedziemy do Elafonisi. Trasa prowadzi zachodnim wybrzeżem przez góry. Wyjechaliśmy wcześniej, ale niestety po tej drodze nie da się jechać szybko. Po pierwsze dlatego, że kręta i stroma, po drugie, wiatr wiał tak mocno, że chwilami mieliśmy wrażenie, że zwieje nasz samochód (wiało tak ,że Tomkowi trudno było ustać), a po trzecie, rano na tej drodze przechadzały się kozy i co jakiś czas właziły na jezdnię. W miejscowości Sfinari spotkaliśmy na jezdni świnię, która się zdawała dziwić, że widzi nas.

sobota, 16 czerwca 2012

Chania

Grecy wygrali, Polacy przegrali, a my to wszystko widzieliśmy w Chani ;)

Jutro musimy bardzo wcześnie wstać, bo wybieramy się na całodniową wycieczkę, dlatego opis dzisiejszego dnia będzie zwięzły, a zdjęcia dodamy nieco później. Trzeba w końcu się wcześniej położyć i wyspać.
Dzisiejszy dzień spędziliśmy zwiedzając drugie, co do wielkości miasto Krety. Chania jest urocza. Niby wielkie miasto, ale zabytkowe centrum to zaledwie kilka uliczek i oczywiście malowniczy port wenecki z murami obronnymi i twierdzą. Spacerowaliśmy też po najstarszej w mieście dzielnicy i parkach.




piątek, 15 czerwca 2012

Balos i Falasarna

Balos i Falasarna

Dzisiaj zaplanowaliśmy tzw. ‘must see’ – czyli plażę Balos i Falasarna. Na Balos można dostać się turystycznym stateczkiem z portu w Kissamos lub pojechać samochodem szutrową drogą, przed która niektórzy przestrzegają. Innej opcji raczej nie ma. Myśleliśmy, że da się dopłynąć tam mała miejscową łodzią, ale niestety duże statki wycieczkowe zmonopolizowały ten kierunek i proponują jednodniowe wycieczki dla dużych grup.
Zdecydowaliśmy się zaryzykować i pojechać tam wypożyczonym samochodem. Mamy ubezpieczenie nieobejmujące opon i tak w ogóle to żadne ubezpieczenie nie obowiązuje, jeśli wjedzie się na drogę szutrową. Opowieści o tym, jak jedzie się na Balos, czytaliśmy wcześniej w Internecie i mniej więcej wiedzieliśmy, czego się spodziewać.

czwartek, 14 czerwca 2012

Rethymnon

Rethymnon

Dzisiaj jedziemy do Renthymnonu i nad jezioro Kournas. Oczywiście rano śniadanie, jak zwykle pomidorki, jogurt i feta+ frappe. Plan był taki, że zaparkujemy obok parku, ale właśnie był dzień targowy i zaparkowanie w tym rejonie było mocno problematyczne. Dygresja:
Na Krecie znaki drogowe są malusieńkie, podobnie jak światła drogowe. Kierowcy wcale tak często nie używają klaksonów, jak gdzieś wyczytaliśmy, ale za to nagminnie używają awaryjnych. Ogólnie migają ciągle i wszędzie, parkują na awaryjnych na trzeciego, na wąskich uliczkach i w zasadzie nie przestrzegają zakazów parkowania. No i w końcu my też zaparkowaliśmy jak mieszkańcy Krety, tylko nie na awaryjnych.

środa, 13 czerwca 2012

Półwysep Akriotiri

Klasztornym szlakiem

Dzisiaj po pysznym śniadaniu (boska kawa mrożona, melony, ser kozi, ser feta, chlebek i soczyste pachnące słońcem greckie pomidory) przygotowanym przez Maćka i Tomka pojechaliśmy na Półwysep Akrotiri. Sam półwysep jest znany przede wszystkim z powodu bohatera narodowego znanego dzięki filmowi Grek Zorba, ale znajdują się tam też piękne klasztory, które można zwiedzać idąc malowniczym górskim szlakiem. To właśnie był nasz dzisiejszy cel.

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Kreta Zachodnia

Na wakacje na Krecie szykowaliśmy się już od dawna, ale niestety przeważały zwykle oferty biur podróży. Czartery były, owszem, ale do Iraklionu i niestety ceny nie powalały. My mieliśmy zawsze ochotę zobaczyć Kretę zachodnią i południową. Aż tu nagle w tym roku pojawiły się bezpośrednie loty do Chanii tanich linii lotniczych. Lot na Kretę za 150 PLN w dwie strony? Czemu nie…

środa, 21 marca 2012

Teneryfa - podsumowanie


Żal odjeżdżać, ale nie ma wyjścia. Wyruszamy już o 10, około 11 oddajemy samochód i na lotnisko. Tam czas leci jak szalony, odprawa, bagaże i niebawem siedzimy już w samolocie. 
Tym razem mamy lot bezpośredni, więc od razu prosimy o łóżeczko dla Olafa.Nasz syn jest zachwycony samolotem i przez 5 godzin nawet nie zapłakał. No i miałam okazję, wypróbować ze 3 razy samolotowy przewijak.

wtorek, 20 marca 2012

Plaża w Adeje

Cały dzień przeznaczamy na spacery i plażowanie w miejscowości, do której bądź, co bądź przyjechaliśmy. Już byliśmy i spacerowaliśmy wzdłuż plaży Fanabe, ale dzisiaj idziemy jeszcze dalej do plaży del Duque, gdzie znajdują się, jak nam się wydaje, najdroższe i najładniejsze hotele. No i faktycznie inny świat. Plaża nas powaliła, lazurowy kolor oceanu rozlewającego się po żółtym pisaku, a obok skały.

poniedziałek, 19 marca 2012

La Orotava i Puerto de la Cruz

Dzisiaj jedziemy na północ drogą, która prowadzi zachodnią stroną wyspy i będziemy mogli po powiedzieć, że objechaliśmy wyspę na około. Celem jest górskie miasteczko Orotava, a następnie Puerto de la Gruz. Do Orotavy jedziemy ze względu na ładne położenie i architekturę. Wjazd do miasteczka to był istny horror.

niedziela, 18 marca 2012

Playa de las Americas - czyli odpoczynek

Dzisiaj plażujemy i spacerujemy. Wybraliśmy się do miejscowości Las Americas, gdzie można wykąpać się na 3 plażach (oczywiście pomijając te skaliste i kamieniste). Pospacerowaliśmy promenadą nadmorską, jest zadbana i elegancka, była też kąpiel na dwóch plażach. Co tu dużo pisać – plaże ładne, dobrze zagospodarowane i osłonięte przed otwartym oceanem, dzięki czemu jest bardzo bezpiecznie.

sobota, 17 marca 2012

Teide i Anaga

Wstajemy przed 7 rano, żeby nakarmić Olafa i jak najszybciej pojechać na wulkan, a potem jeszcze jak zostanie nam czasu pochodzić po górach Anagi. Wyruszamy pod górę serpentynami i naszym oczom ukazuje się piękno narodowego parku Teide. Krajobraz zmienia się wraz ze zmianą wysokości i po chwili dostrzegamy niesamowitą roślinność. Serpentyny doprowadzają nas w końcu do kilku miejsc widokowych, dech nam zaprało z wrażenia, ale najlepsze jeszcze przed nami.

piątek, 16 marca 2012

Los Gigantes

Dzisiaj Los Gigantes i rejs stateczkiem do plaży Masca. Jak nam wystarczy czasu, to pochodzimy jeszcze trochę po wąwozie w Masce. Nawigacja poprowadziła nas malowniczą drogą przez góry i jechaliśmy ok. godziny wąską i krętą drogą przez plantacje bananów, potem w końcu dotarliśmy do miejscowości Los Gigantes znanej z potężnych klifowych skał nad brzegiem morza, od których miejscowość wzięła swoją nazwę.

czwartek, 15 marca 2012

Tamaide

Dzisiaj idziemy na górski szlak, oczywiście na początek wybieramy prostą trasę oznaczoną jako łatwa w południowej części wyspy. Trasa nazywa się Tamaide i idzie się od miejscowości San Miguel de Abona (ciężko trafić bez nawigacji) aż do punktu widokowego na szczycie góry La Centinela. Zabieramy Olafa w chuście i „wszystko mający plecak”, aha, i jeszcze do tego parasol przeciw promieniom słonecznym, bo czapeczka może nie wystarczyć, a to w końcu góry.

środa, 14 marca 2012

Playa de las Americas

Dzisiejszy dzień spędzimy głównie na plażach, najpierw jedziemy do Playa de Las Americas, tam spacer długą promenadą. Maciek skusił się na kąpiel w oceanie. Woda wydaje się tu znacznie cieplejsza niż na plaży Amadores na Gran Canarii, ale plaża nie jest tak ładna. Po długim spacerku jedziemy do nas do Adeje. Oczywiście wcześniej było przewijanie i karmienie Olafa, który polubił te wszystkie nietypowe przewijaki na świeżym powietrzu, gorzej z jedzeniem zupki, tzn. gorzej dla rodziców, nie dla Olafa.
Plaża Fanebe w Adeje jest bardzo dobrze zagospodarowana i ciągnie się wzdłuż niej długa bardzo elegancka promenada, co ważniejsze są wszędzie udogodnienia dla osób niepełnosprawnych, więc i dla rodziców z dziećmi w wózkach jest to spore udogodnienie. Spacer, jak to spacer, widoki śliczne i nie ma się co rozpisywać, trzeba zobaczyć zdjęcia! Z jednej strony patrzysz na ocean i zachód słońca, z drugiej na wysokie góry, pięknie wkomponowane w krajobraz.

wtorek, 13 marca 2012

Santa Cruz de Tenerife

Olaf obudził nas dopiero o 7 rano, przespał całą noc mimo wielu wrażeń. 
Plan jest taki, że jedziemy do stolicy, potem na plażę w miejscowości San Andres i po drodze jakieś zakupy. Nie jestem przesądna, ale mamy nadzieje, że limit złych wydarzeń na tym wyjeździe właśnie się wyczerpał:

poniedziałek, 12 marca 2012

Lecimy na Teneryfę

Wyjeżdżamy dzisiaj na nasze pierwsze wspólne wakacje z Olafkiem, który właśnie kończy pół roku. Pakowanie wymaga naprawdę logistycznych umiejętności – nie wiemy przecież, co się przyda, a co jest wcale niepotrzebne, oczywiście podstawa to dobre ubezpieczenie i apteczka oraz krem z wysokim filtrem odpowiednim dla niemowląt, pieluchy wolimy zabrać te nasze sprawdzone, to samo z mlekiem i obiadkami, wózkiem, fotelikiem samochodowym, chustą do noszenia, parasolką do wózka i na deszcz i w rezultacie mamy 3 ogromne bagaże + wózek X-lander w wersji spacerowej, ale i tak dużej.