sobota, 25 czerwca 2011

Forte dei Marmi

Wstajemy, słońce praży od rana, ani jednej chmurki na niebie. Tak podobno jest tu przez caluteńkie lato. Żal wyjeżdżać, gdy w Polsce zaledwie 16 stopni.
Ostatniego dnia pojechaliśmy do miejscowości Forte dei Marmi, znanej jako miejscowość, którą upodobali sobie bogaci i znani ludzie i wybudowali tam swoje posiadłości lub kupili domy. Robert Kubica też ma tam swój dom, ale nie oglądaliśmy ;)

W Forte podobno wypada bywać i się tam pokazywać, ulice pełne są sklepów znanych projektantów mody i najlepszych światowych marek, natomiast sama miejscowość, mimo iż bardzo zadbana, nie rzuca na kolana niczym szczególnym. Morze, jak to morze, jest niebieskie, większość plaż jest płatnych, ale piasek ma kolor ciemnego brązu, co powoduje wrażenie brudnej wody przy brzegu. My miło spędziliśmy czas spacerując po imponująco długim molo i podziwiając z niego górskie widoki. Góry wydawały się ośnieżone, bo właśnie w nich wydobywa się słynny marmur. Szkoda, że nie było czasu na wyprawę w góry, które podobno są olśniewająco piękne, ale to może innym razem.

piątek, 24 czerwca 2011

Cinque Terre

Wstajemy wyjątkowo wcześnie, bo plany na dzisiaj mamy bardzo ambitne. Jedziemy zobaczyć właściwie już inną krainę geograficzną, bo od miejscowości La Spezia zaczyna się liguria. Będąc w okolicach Pisy mamy zaledwie niecałe 2 godzinki ( z przesiadkami) do przeuroczego miejsca zwanego Cinque Terre. Jest to pięć małych miasteczek usadowionych na skałach, gdzie mieszkańcy pracując przez wieki, dali radę przekształcić mało urodzajny teren w bogate wioski nadmorskie, płodne tarasy, pełne życiodajnych roślin, takich jak drzewa oliwkowe i winorośle.
Cinque Terre zostały uznane przez UNESCO w roku 1997 i dziś stanowią Park Narodowy. Czego tam nie ma: maleńkie urocze plaże, skały, groty, morskie urwiska, średniowieczne osady, sanktuaria, widokowe ścieżki nadmorskie, wznoszące się tarasowo winnice i gaje oliwne, świetne ścieżki trekingowe i trasy spacerowe, a do tego wszystko połączone linią kolejową wtapiającą się dyskretnie w krajobraz jak z bajki.
Jednego dnia zwiedziliśmy 5 maleńkich, przytulonych do skał miejscowości umiejscowionych między wzniesieniami górskimi opadającymi wprost do morza: Monterosso, Vernazza, Corniglia, Manarola i Riomaggiore.

czwartek, 23 czerwca 2011

Lukka i Piza


Kolejny dzień przeznaczamy na zwiedzanie miasteczka Lukka i Piza. Tam również jedziemy pociągiem i zaczynamy zwiedzać od Lukki.
Lukka była głównym miastem Toskanii w IX i X w. W końcu wieku X zaczęła tracić na znaczeniu na rzecz Florencji, która została stolicą Toskanii.
Jako republika była drugim największym państwem-miastem po Wenecji, także drugą pod względem stażu republiką. Poza krótkimi momentami obcej władzy, miasto zachowało swoją niezależność aż do 1799 r., kiedy opanował je Napoleon.
Starówka Lukki jest bardzo ładna, spokojna, zamknięta murami obronnymi, po których można spacerować lub jechać rowerem.

środa, 22 czerwca 2011

Piza nocą, Florencja w dzień

Do Pizy lecimy z Krakowa linią Ryanair - bilety oczywiście zakupione w cenie promocyjnej za grosze ;). Lot o czasie, żadnych niespodzianek, a nawet przylatujemy pół godziny przed czasem.

Po wylądowaniu, jedziemy do Pietrasanty gdzie będziemy nocować u Cioci Zosi i wyruszać na zwiedzanie okolicy. Po drodze odwiedzamy jeszcze Pizę, żeby zobaczyć słynną wieżę nocą. Mimo późnej godziny nadal widać wielu turystów, ale zdecydowanie mniej niż za dnia. Po drodze jedziemy przez wybrzeże i miasteczka nadmorskie takie jak Viareggio i Forte dei Marmi. Życie nocne kwitnie